niedziela, 3 listopada 2013

Cześć

To jest mój pierwszy post, będzie on środkiem, a może już nawet końcem pewnej opowieści. Gdy będę miał czas i siłę opowiedzieć ją od początku, wtedy to zrobię, powiem wam tylko że to jest typowe love story które wszędzie można znaleźć. Dzisiaj postanowiłem napisać coś do czego doszedłem wracając do pracy, po weekendzie spędzonym w moim rodzinnym domu, z kochającą rodziną przy moim boku oraz wspaniałymi przyjaciółmi, niestety musiałem wrócić do pracy. Pochodzę z mniejszego miasta (około 120 tyś mieszkańców) a pracuję w Trójmieście. Mam fajną pracę na której bardzo mi zależało, mieszkam w mieście o którym marzyłem od ponad roku, brzmi fajnie. Ale czuje się tutaj źle, obco. Gdy mieszkałem jeszcze ze swoją dziewczyną lub do niej przyjeżdżałem było zupełnie inaczej, chodziliśmy do zoo, jeździliśmy czy to do Gdańska na spacer czy do Ikei po jakieś bzdety do, wtedy jeszcze wspólnego mieszkania, domu który chciałem tam stworzyć. Mam umowę do końca stycznia. Praca pełna perspektyw, możliwości awansu, większej kasy. Ale co z tego... czuje się tu nieszczęśliwy. Gdyby nie ta praca na pewno bym już dawno się przeprowadził do Domu. Dzięki tej pracy, wyłączam się, nie myślę o tym co było, o tym co będzie. Szef na rozmowie kwalifikacyjnej powiedział mi "życia osobistego nie przynosimy do pracy, a pracy do domu", niby proste zdanie, ale jakoś zakodowałem sobie w głowie, nieświadomie, aby nie myśleć o otaczających mnie problemach. Myślę tylko o tym aby jak najlepiej obsłużyć klienta, aby nie zepsuć nic w pracy. Za kilka dni jest koncert na który miałem 2 bilety o których ona nie wie, koncert zespołu który pokazała mi ona, którego uwielbia. W głębi serca chciałbym aby tam była, abym mógł ją chociaż raz jeszcze zobaczyć, ale nie jestem pewny czy to byłoby dobre, miałem się trzymać, nie tęsknić, nie myśleć o niej. Dzisiaj już chciałem do niej zadzwonić, zapytać się jak sobie radzi, czy znalazła sobie kogoś do wspólnego mieszkania. Na szczęście chyba za bardzo się bałem. Muszę się trzymać, wytrzymać jeszcze ten trudny okres. Najgorzej będzie w święta i sylwestra, obiecałem jej że ten sylwester będzie zupełnie inny niż ostatni, lepszy, fajniejszy, którego zapamięta do końca życia. Wiem jak uwielbia góry, chciałem pojechać do zakopanego, również ze względu na bungee, dawno nie byłem w powietrzu, ostatnio w wakacje. Już nie mogę się doczekać przyszłego sezonu, czeka mnie skok ze spadochronu (uwielbiam przestrzeń, kocham latać, lubię sporty ekstremalne, mimo tego że jestem dopiero początkujący to już napędza mnie sama myśl o skoku, o locie paralotnią).Codziennie sobie mówię: "dasz radę, tak miało być, jesteś młody i ułożysz sobie życie" Ale kurwa, czemu akurat teraz, a nie 3 miesiące wcześniej. Zostawiłem cały swój dom aby tu przyjechać. Rozpisałem się ale nie napisałem co postanowiłem. Po zakończeniu umowy próbnej, zrezygnuje z długo wyczekiwanej pracy, zrezygnuje z mieszkania w trójmieście, za dużo sobie wyobrażałem, za bardzo kochałem. Kończę piwo, kończę ostatnie magic starsy i idę spać bo jutro praca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz